Terroryści i ich wpływ na władzę

Scena świata cały czas się zmienia. Każdy obywatel ma jakiś powód do uskarżania się na obowiązujące władze, na sposób rządzenia, czy kolejne, czasami śmieszne, a czasami już żenujące zachowania polityków. Jednak Polska mimo tych problemów, może czuć się całkiem szczęśliwa. Dlaczego? Ponieważ władza w innych krajach, a co za tym idzie, obywatele kolejnych państw, przeżywają coraz większe i boleśniejsze problemy. O czym mowa? Jednym z ogromnych problemów wielu państw, jest terroryzm. Działania, które kiedyś były nieznane, dzisiaj trzymają w bojaźni całe kraje. Nawet jedno z państw, uznawane za mocarstwo światowe, mianowicie Stany Zjednoczone, musi się liczyć z występowaniem i zagrożeniem, jakie tworzy terroryzm. Czym w ogóle jest terroryzm? To wszelkie działania zamachowe, które podejmowane są najczęściej w dużych skupiskach ludzi, a mają na celu zademonstrowanie swoich racji. W wyniku zamachów terrorystycznych, na świecie zginęło miliony ludzi. Najbardziej sławną tragedią terrorystyczną, która miała miejsce na świecie jest oczywiście zamach na World Trade Center. Wydarzenia tamtego czasu pozostaną w naszej pamięci na wiele czasu. W obliczu takich sytuacji politycy muszą się zastanowić, jak w ogóle reagować. Zwykle terroryzm jest problemem państwa, dlatego to właśnie politycy mają największy problem, którego nie można przemilczeć.

Władza w rękach boga

W naszym kręgu kulturowym rzadko mówi się o doktrynie politycznej zwanej „teokracją”, więc postanowiłam ją przybliżyć. Termin pochodzi ze starożytnej greki, gdzie „théos” to „bóg”, a „kratòs” – „władza”. Według niej władzę w państwie sprawują kapłani, którzy decydują zarówno o sprawach religijnych, jak też świeckich. Ideologicznie są oni jednak tylko reprezentantami władcy absolutnego – boga lub bogów. Kapłani poprzez rządzenie ludem wcielają w życie nadrzędną wolę boską i urzeczywistniają polecenia wyższej istoty. Pierwszymi teokracjami były takie państwa jak: starożytny Egipt i starożytny Izrael. Faraon miał władzę absolutną jako przedstawiciel egipskich bogów. Z kolei w okresie świetności Izraela władcami zostawali kolejno prorocy Jahwe: Saul, Dawid i Salomon. W średniowieczu państwem teokratycznym był bardzo ekspansywny i wojowniczy wielki kalifat arabski. Zapewne wielu wydaje się, że teokracja to archaiczny przeżytek. Otóż wcale nie – w XXI w. Istnieją państwa, w których dominuje ta doktryna polityczna. Wszyscy doskonale je znamy. To przede wszystkim niespokojne państwa wschodu – Afganistan (teokracja głównie za czasów Mohammada Omara, obecnie występuje sporadycznie) i Iran (najwyższą władzę posiada ajatollah). W europie teokrację prezentuje przede wszystkim państwo watykańskie, którego głową jest papież.

Młodzi gniewni, apolityczni

Młodzi obywatele rzeczypospolitej polskiej nie interesują się polityką. Dowodzi tego najnowszy raport instytutu spraw publicznych z listopada 2012 roku. Młodzi między 18. A 24. Rokiem życia to grupa społeczna najmniej zainteresowana interesami publicznymi. Wielu z nich podkreśla, że czują się zniechęceni ciągłymi kłótniami i tym, że przedstawiciele władzy zajmują się mało istotnymi problemami, aby tylko sprawiać wrażenie, że cokolwiek robią. Dlatego właśnie ostatnio wciąż było słychać o katastrofie smoleńskiej, legalizacji marihuany, nieporozumieniach dotyczących euro 2012. 77% młodych osób uważa, że rzeczywiste główne cele ugrupowań politycznych to zdobycie władzy i czerpanie osobistych korzyści przez szefów partii. Natomiast jedynie 7% odnosi wrażenie, że partie reprezentują społeczny interes lub zwracają uwagę na to, co jest ważne. Raport uwzględnił również kwestię orientacji politycznej młodych: 22% z nich popiera pis, 18% – ruch Palikota, 12% – platformę obywatelską, a 10% – nową prawicę Janusza Korwin-Mikke. Jak widać, poglądy w tej grupie są mocno zróżnicowane, a wręcz bardzo skrajne. Rozumiem zniechęcenie młodzieży polityką, ponieważ sama często doświadczam tego uczucia. Jednak wszystko można zmienić, a kto może to zrobić, jeżeli nie młodzież w sile wieku ? Aby móc coś zdziałać, trzeba interesować się polityką.

Polityka – dla ogółu, a nie jednostki

Polityka to popularne słowo, które funkcjonuje obecnie w bardzo wielu kontekstach. Mówi się o polityce krajowej, polityce zagranicznej, polityce firmy, polityce prywatności i polityce gospodarczej. Natomiast czy ktoś z posługujących się tym słowem na co dzień zna jego genezę ? Otóż to słowo pochodzi z języka greckiego, w którym „politika” oznacza „sprawy państwowe”. Znaczenie ma bezpośredni związek z terminem „polis”, który z kolei stanowi określenie jednostki ustrojowej miasto-państwo. Wielu greckich filozofów, a w szczególności Platon i Arystoteles, pisało rozprawy i traktaty o polityce. Gdy przeczytałam o pochodzeniu tego słowa, nasunęła mi się myśl : czy osoby zawodowo zajmujące się polityką w naszym państwie zainteresowały się kiedykolwiek rodowodem pojęcia ? Mam nadzieję, że nie. Uprawianie polityki zgodnie ze starożytnym źródłosłowem powinno polegać przede wszystkim na dbałości o najważniejsze sprawy państwowe, zarówno wewnątrz kraju jak i na arenie międzynarodowej. W tym wymiarze dla każdego polityka najważniejszy powinien być przede wszystkim interes społeczeństwa, które on reprezentuje. Natomiast w Polsce uprawianie polityki jest okazją do stawiania na piedestale swoich osobistych interesów i rozwiązywanie prywatnych problemów w imię wyższego dobra. W naszym kraju szerzy się prywata i korupcja. Powinno się wprowadzić reguły selekcji polityków.

O polityce poczytaj w „polityce”

Rynek tygodników opinii w Polsce gwałtownie się rozrasta. Ostatnio wiele mówiło się o powstaniu dwóch nowych, „niezależnych” tytułów – „do rzeczy” pod redakcją Pawła Lisickiego i „w sieci” – czasopisma braci Karnowskich. Jednak według wielu medioznawców i dziennikarzy najwyższą jakość prezentują najstarszy z całego gremium tygodników opinii – „polityka”. Czasopismo po raz pierwszy zostało wydane w 1957 r. Obecnie jego redaktorem naczelnym jest Jerzy Baczyński. „polityka” reprezentuje orientację liberalno-lewicową. Tematyka poruszana w czasopiśmie obejmuje wydarzenia społeczne, gospodarcze, kulturalne, naukowe polski i świata. Tygodnik jest bardzo wiarygodny w przekazywaniu informacji z areny politycznej. Zajmuje czołowe miejsca w rankingach poprawności. Czytelnicy mogą mieć pewność, że dowiedzą się prawdy o tym, co dzieje się na arenie politycznej. Artykuły są pisane doskonałą polszczyzną, reprezentują wysoki poziom literacki i zawsze odnoszą się do aktualnych tematów. Tygodnik bardzo dba o wiarygodność informacji, co przejawia się w korzystaniu z opinii specjalistów i doniesień korespondentów zagranicznych. Uważam, że trudno jest znaleźć na polskim rynku drugie tak dobre czasopismo. Jako że nie samą polityką człowiek żyje, tygodnik oferuje również dużo ciekawej publicystyki oraz zajmujące artykuły o nauce, historii i kulturze.

Mamy już dość smoleńska

10 kwietnia miały miejsce obchody rocznicy katastrofy lotniczej pod smoleńskiej, w której zginęło kilkudziesięciu czołowych przedstawicieli państwa. Stacje radiowe i telewizyjne od rana rozpoczęły bitwę o jak najbardziej szczegółowe i wiarygodne przedstawienie uroczystych obchodów. Prasa również podjęła rzuconą rękawicę, z ogromną pieczołowitością relacjonując zdarzenia z owego dnia. Dziennikarze w pocie czoła produkowali całe serie ważnych, agitujących i podniosłych słów, takich jak : „katastrofa narodowa”, „pamiętajmy”, „zamach na wolność polski”, „oddali życie za ojczyznę”. Osobiście uważam, że atmosfera wokół tragedii smoleńskiej i tak jest napięta, więc po co wciąż ją podsycać ? Nadawcom programów telewizyjnych i radiowych oraz wydawcom prasy zależy przede wszystkim na wysokich wskaźnikach odbioru. Szkoda, że w naszym kraju z obchodów rocznicy tragedii narodowej czyni się okazję do skłócania narodu. Media robią to o wiele skuteczniej niż politycy, tym bardziej że wzbudzają większą wiarygodność obywateli. Ciągłe wałkowanie sprawy powoduje, że większość polaków ma już kompletnie dość katastrofy smoleńskiej. Mam propozycję nie do odrzucenia dla dziennikarzy – udało się wam już skłócić naród, może pomyślcie chociaż o tym, co czują rodziny ofiar katastrofy tu-154. Zastanówcie się, jak ogromnie krzywdzicie ludzi, którzy próbują normalnie żyć po tym, jak odeszli ich najbliżsi.

Niezwykła skromność janusza piechocińskiego

Polskie stronnictwo ludowe to partia najmniej obecna w mediach. Jednakże jej poprzedni przewodniczący – Waldemar Pawlak – jeszcze dbał o to, żeby co jakiś pojawić się na łamach gazet na jak najbardziej neutralnym gruncie. Jego nazwisko pojawiało się kilka razy w związku z katastrofą smoleńską wtedy, gdy został wiceprzewodniczącym międzyresortowego zespołu do spraw koordynacji działań podejmowanych w celu wyjaśnienia tragedii. Natomiast po wyborze Janusza Piechocińskiego na nowego szefa partii wielu polaków spodziewało się, że coś się zmieni w jej sposobie działania. Ludzie mieli nadzieję, że nowy przywódca stronnictwa okaże się bardziej charyzmatyczny niż poprzedni i będzie podejmował więcej realnych działań na arenie politycznej. Bardzo szybko przeżyli dość głębokie rozczarowanie, ponieważ Piechociński zdecydowanie nie ma ochoty na podejmowanie bardziej ambitnych działań. Polityk nie wprowadza innowacji, nie wymyśla nowych projektów, nie walczy o zwolenników z donaldem Tuskiem, po prostu – jest. Już od dłuższego czasu w kupowanych przeze mnie gazetach nie widziałam nazwiska lidera PSL. W pewnym momencie nawet zapomniałam o istnieniu tej partii. Piechociński powinien chyba trochę bardziej zadbać o kreowanie swojego wizerunku w mediach. Rozumiem jego strach – w końcu siła czwartej władzy to nie przelewki. Jednak strach ma jedynie wielkie oczy, a więc – odwagi!

Psl preferuje appeasement

O ile Jarosław Kaczyński i Donald Tusk bardzo często istnieją w mediach, o tyle szef polskiego stronnictwa ludowego Janusz Piechociński nie czuje większej potrzeby budowania swojego wizerunku w środkach przekazu. A może to domena partii ? Kiedy PSL-em rządził Waldemar Pawlak, sprawy partii również dość rzadko pojawiały się w gazetach. Mam wrażenie, że PSL preferuje znaną już politykę appeasementu. Pojęcie to pojawiło się w latach 30-tych xx wieku. Oznacza „uspokajanie”, „ugłaskiwanie” i odnosiło się do stosunku państw zachodnich do postępków Adolfa Hitlera. Lider rzeszy niemieckiej miał ogromne roszczenia terytorialne, a wielka Brytania i Francja w obawie przed wybuchem wojny pozwalały mu praktycznie na wszystko. Można powiedzieć, że członkowie PSL-u również chcą „ugłaskiwać” media ze zwyczajnego strachu. Partia pojawia się w gazetach wtedy, kiedy ma miejsce jakieś ważne wydarzenie polityczne bądź afera w skali ogólnopolskiej. Natomiast w sprawach kalibru codziennego stosuje politykę uników. Strategia stronnictwa jest skuteczna, ponieważ media również nie interesują się atakami na partię ani szukaniem skandali wokół jej członków. Ostatnimi czasy najgłośniej w prasie, radiu i telewizji o PSL było wówczas, kiedy wybrano jej nowego szefa. Z pewnością nie jest to informacja tego samego kalibru, co udział syna donalda Tuska w aferze Amber Gold.

Komercyjna kropka nad i

Nikomu nie trzeba przedstawiać dziennikarki Moniki Olejnik, która prowadzi najpopularniejszy program publicystyczny stacji tvn – kropka nad i. W latach 1997-2003 był nadawany przez tvn, natomiast od września 2006 roku w tvn 24. Program przyniósł sławę prowadzącej i autorce. Dzięki zaangażowanemu charakterowi kropki nad i Monika Olejnik stała się symbolem agresywnego dziennikarstwa. Prowadząca w każdym odcinku rozmawia w studiu z dwoma politykami, zadając im dociekliwe pytania, które niejednokrotnie stawiają wielu z nich w bardzo niezręcznej sytuacji. Monika Olejnik nie boi się poruszać żadnych tematów, a niektórzy politycy wręcz unikają spotkania z nią w studiu tvn. Szczytowa oglądalność programu wynosiła 496 tysięcy widzów. Pomimo ogromnego zainteresowania, jaki wywołał swego czasu program, nie wystawiałabym mu szczególnie dobrej noty. Monika Olejnik stosuje wszystkie chwyty głównie w celu zdobycia jak największej oglądalności. To powoduje, że kropka nad i stała się programem czysto komercyjnym. Tam, gdzie zaczynają się interesy, trudno jest mówić o dobrej publicystyce. Dziennikarstwo nie ogranicza się jedynie do agresywnych ataków i zapędzania polityków w kozi róg. Takie działania lubią oglądać Polacy, jednak według mnie w programie jest tego zbyt wiele. Tym samym kropka nad i nie jest dla mnie symbolem trafnej publicystyki, lecz komercją w klarownej postaci.

Dobra polityka, dobra publicystyka

„kawa na ławę” to program publicystyczny grupy tvn prowadzony przez bogdana rymanowskiego. Pierwszy raz pojawił się na wizji 23 kwietnia 2006 r. Od tego czasu jest nadawany w każdą niedzielę o godzinie 10:55. O 19:50 można zobaczyć powtórkę. Od początku istnienia program istniał zarówno w ramówce stacji tvn, jak i tvn24. Od września 2010 r. Można zobaczyć go już tylko w tvn24. Podczas 45-minutowego odcinka prowadzący wraz z kilkoma czołowymi polskimi politykami omawiają bieżące wydarzenia polityczne minionego tygodnia z życia naszego kraju. Bogdan rymanowski to świetny dziennikarz, który posiada ogromną wiedzę i znajomość subtelnych kanonów polityki. Jako absolwent prawa jest człowiekiem doskonale zorientowanym w przepisach i sankcjach karnych związanych z wykonywaniem zawodów publicznych. Prowadzi on dyskusję na antenie w sposób umiejętny, dzięki czemu jest ona płynna, rzeczowa i dynamiczna. Do najczęściej zapraszanych gości należą politycy: Ryszard Kalisz, Stefan Niesiołowski, Michał Kamiński, Tadeusz Cymański i Eugeniusz Kłopotek. Jest to jeden z lepszych programów o życiu politycznym w polskiej telewizji, w dodatku o ogromnych walorach publicystycznych. Przydałoby się, aby zaczęło powstawać więcej takich programów. Niestety, młodzi publicyści często nie reprezentują już takiego poziomu jak chociażby bogdan rymanowski.